Fundacja "Przyjaciele Czterech Łap"
Bierzemy odpowiedzialność za tych, których oswoiliśmy
Przyjaciele Czterech Łap
KRS: 0000319906
REGON: 320608231
NIP 597-169-91-69

 
NOWY NR KONTA

40 1440 1286
0000 0000 1637 3273
(PKO BP)
 
PayPal:
fundacja@
przyjacieleczterechlap.pl

 
 
 
 
Umówiliśmy się na godzinę 14.00 w Lubońku. Do złapania mieliśmy 9 psów: 5 dziewczyn i 4 chłopców, rozproszonych po posesji (ok 1ha) zarośniętej sadem, pokrzywami, dzikimi krzakami...
Nikt z nas nie wiedział do końca, jak tego dokonać.
Kilka zdjęć pokazujących nasze "uzbrojenie":
 
Pozwolę sobie przy tej okazji przytoczyć relacje Rysia, który uczestniczył w akcji.Umieszczał je stopniowo na portalu Dogomania.
 
Dzień pierwszy:
Wyjechaliśmy o 13, po 20-tej w domu. Zmęczony jestem jak diabli, zresztą wszyscy byli. Było nas 8 osób. Praktycznie o połowę za mało. Odstępy zbyt duże na tak wielki obszar. Udało się złapać sunie od szczeniaków i dwa psy. Całe psie towarzystwo pojechało do Krzykosów. Jutro będzie podobna akcja, możliwe że ktoś dojedzie z Koła. Niestety to zabawa w chowanego mimo siatek i koszenia i wycinania zielska. Jeśli kto może dojechać to bardzo prosimy, bo nie ma szans na złapanie reszty. Zostało jeszcze 6 psów. Jedna sunia da się złapać (matka Bohuna) ale pozostałe śmigają gdy jesteśmy w odległości kilkudziesięciu metrów.
Przydałoby się pól klasy uczniów, albo pół plutonu wojska  
 
Kolejne zdjęcia - szykowanie umocnień i zasieków, usuwanie chaszczy:
 
 


 
 Dzień drugi:
Dzisiaj kolejny sukces złapaliśmy w sumie dwa psy i jedną sunie! Akcja od godziny 11-tej do 18-tej (2 psy) i jeszcze później w pomniejszonym składzie (1 pies).
Można powiedzieć, że łapanie psów graniczy z cudem. Nie pomogłaby kompania wojska Dopiero zmiana koncepcji i łapanie psów na terenie starych zabudowań coś pomogła.
Sam pilnując wejścia do pustej ogrodzonej działki widziałem jak 5-6 osób nie mogło złapać psa przez dobre kilkanaście minut. Wszyscy stwierdziliśmy, że dla psów to pewnie wspaniała zabawa w chowanego Idzie ku dobremu zostały tylko 3 psy. Foto po zakończeniu akcji.

W całej akcji brało udział 11 osób + kilkadziesiąt metrów siatki + kilkanaście ogrodzeniowych przęseł drewnianych i stosy gałęzi.
 
Kolejne zdjęcia - narada i wymarsz na stanowiska:
  
Dzień trzeci, godzina 14:28:
Dla ścisłości wczoraj zostały do złapania trzy psy, ale dwie sunie i jeden samiec. Wiadomość ostateczna na chwilę obecną została złapana jedna sunia - babcia!!
Justyna jest wspaniała i pełna wigoru. Sekatorem posługuje się lepiej niż niejeden facet To jej się należą największe podziękowania za całą akcję wyłapywania psów.
Zostało socjalizowanie i wyadoptowanie.
Zostały 2 psy: sunia i pies!
Godzina 21:05:
Informuję, że wszystkie psy wyłapane. Dzisiaj pomogli ludzie z Koła, za co wielkie dzięki.
 
Oto zdjęcia kilkorga biednych stworzeń, na które urządziliśmy polowanie:
  Mama czworga szczeniąt - I. dzień
 
  Pik i Boni - I. dzień
 
  Pako - II.dzień
 
   Mama Sali(nie pamiętam imienia) - II. dzień
 
  Szanti (nie mam pewności) - II.dzień
 
  To jest Dina - złapana już wcześniej
 
Są jeszcze Babcia, Bonzo i Lajla, których zdjęć nie posiadam.
 
Chciałabym serdecznie podziękować wszystkim, którzy pomogli w "łapance". To było pierwsze i, mam nadzieję, ostatnie polowanie w moim życiu. Polowanie, które wszyscy my i, przede wszystkim zwierzęta,  opłaciły niewyobrażalnym stresem, strachem, zużyły i zużyliśmy miliony kilodżuli energii, zyskały i zyskaliśmy sporo drobnych ran na ciałach, musiały i musieliśmy wykazać się przeogromnym sprytem...
My mieliśmy tę przewagę, że wiedzieliśmy, po co to robimy - po to, by te psy mogły zacząć nowe, lepsze życie. Pozbawione obawy o jedzenie, choroby i chłód. Życie u boku człowieka.
 

 
   
 
 
 
 
 
 






 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl